Odwiedzin: 4585 osób.
Osób on-line: 2




Miejsce na Twoją reklamę!!!
(max. 150x250px)



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto



Nadzieja Dobermana - Doberman - Wychowanie

Wychowanie

Chociaż tytuł tego artykułu brzmi "Kupić czy nie kupić dobermana?" to wiedza w nim zawarta jest uniwersalna, przydatna każdemu kto rozpoczyna swoja przygodę z dobciami! Artykuł autorstwa Barbary Czachur, pochodzi ze strony:




   Jaki powinien być? Wzorzec mówi: zasadniczo usposobienie dobermana jest przyjacielsko-spokojne. W rodzinach wykazują przywiązanie i miłość do dzieci. Pożądane są: średni temperament i średnia ostrość. Dalej-średni próg pobudliwości. Przy dobrym układaniu i współpracy psa z osobą prowadzącą szkolenie zwraca uwagę jego wyjątkowa zdolność do wysiłku, odwaga i twardość. Szczególną uwagę należy jednak zwrócić na jego pewność siebie i nieustraszoność.

   W tłumaczeniu z ludzkiego na nasze - doberman to pies zrównoważony, acz z temperamentem! (trudno sobie wyobrazić?)

zrównoważony
   Jest zrównoważony, bo mało interesują go jakieś rozdarte szczekadła kręcące się wokół niego - pies reaguje na prawdziwe niebezpieczeństwo, a nie głupie zaczepki znerwicowanych pobratymców. Oznacza to, że zaczepiany będzie - oczywiście do pewnej granicy - szedł z nami spokojnie przy nodze, a nie wyrwie nam ręki ze stawu, chcąc pogonić innego psa. Jest zrównoważony, bo nie reaguje paniką na wystrzał petardy, a wręcz potrafi w tym momencie nie przerywać zabawy, ignorując hałas. Jest zrównoważony, bo nie pogoni za rowerzystą, nie obszczeka przechodniów, nie będzie histerycznie szczekał na wyimaginowane zagrożenie.

temperamentny
   Doberman to pies z temperamentem, bo... spróbuj mu nie zapewnić odpowiedniej porcji ruchu niezbędnej dla wyładowania niespożytej wręcz energii!! Jest na tyle inteligentny, że znajdzie sobie sam inne zajęcie, które raczej nie będzie podobało się Tobie! Doberman potrafi być jak sprężyna: wiecznie gotowy do akcji, żywiołowy, chętny do pracy z człowiekiem. Przyjemnie patrzeć na ten wulkan energii, na tego sportowca i atletę, tak sprawnego i jednocześnie eleganckiego.

piekelnie inteligentny
   Cechą typową dla rasy jest wysoka inteligencja, a co za tym idzie spryt i całkiem duże prawdopodobieństwo, że początkującemu posiadaczowi dobermana wcale nie tak prosto będzie go wyszkolić. Trudność ta polega bynajmniej nie na tym, że pies nie może się czegoś nauczyć lub przyswaja wiedzę wolniej niż inne rasy. Doberman uczy się łatwo i odpowiednio zmotywowany - chętnie, a sens poleceń pojmuje bardzo szybko, jednakże wykazuje niezwykłą inwencję w ich "obchodzeniu". To z kolei wymusza na właścicielu ciągłe urozmaicanie ćwiczeń tak, by pies za dużo nie główkował. Pracę szkoleniową utrudnia jeszcze nieokiełznany temperament dobermana, z którym, bez wcześniejszego wybiegania go, trudno jest często w ogóle zacząć naukę. Opinie o tym, że doberman jest trudny w szkoleniu, przeczytane z niejednego źródła i wypowiadane przez osoby wiele lat szkolące psy, zaskoczyły mnie. Uczyłam do tej pory tylko dobermany i myślałam, że są łatwe w szkoleniu. Otóż rzeczywiście - dla osób, które wiedzą, jak się do tego zabrać. Przeciętnemu Kowalskiemu nie w smak jest to, że pies - do tej pory pięknie aportujący piłeczkę, nagle zaczyna przynosić ją jakby wolniej i okrężną drogą. A nasz pupil zaczyna właśnie główkować, co by tu zrobić, by i polecenie wykonać, i na swoim postawić...

Jaki nie powinien być?    Niestety większość dobermanów nie spełnia wymogów wzorca w zakresie psychiki. Pisząc "dobermanów" mam tu na myśli i te rasowe, z rodowodem, i te bez papierów, ponieważ większość społeczeństwa przyjmuje, że pies rasowy to ten, który wygląda jak doberman, nie zaś ten, który ma to wpisane w metryce. Poza tym przeciętny Jan Kowalski oszczekany przez dobka nie zastanawia się, czy pies ma rodowód czy nie.

    Spacerując po ulicy masz znacznie większą szansę spotkać dobermana nadmiernie agresywnego (często ze strachu) lub histeryka oszczekującego wszystko i wszystkich, wszędzie widzącego zagrożenie, niż psa zrównoważonego, po prostu normalnego. Wiele dobermanów cofa się przed życzliwie wyciągniętą ręką, lub reaguje agresją, obnażając tym samym swój strach przed człowiekiem. Często spotyka się chodzące po naszych osiedlach chude paralityki, na trzęsących się nóżkach (to nie zimno, to nerwy!), z ogonem wciśniętym pod siebie (byłby pod brzuchem, gdyby nie był skrócony). Śmiać mi się chce i płakać jednocześnie, gdy to chodzące nieszczęście ma na sobie masywny kaganiec i olbrzymią kolczatkę, założone chyba dla podniesienia "ego" właściciela. Psa o słabym charakterze trudno wykierować na w miarę normalnego, trzeba poświęcić wiele czasu i zaangażować się, a przecież mała część posiadaczy ma zdolności wychowawcze, a jeszcze mniejsza - czas na resocjalizację psa. Tak więc biedne dobermany albo chodzą w kagańcu i na krótkim pejczu (bo przecież są baardzo groźne), albo też los im zsyła właścicieli, którym wszystko zwisa i powiewa, i puszczone wolno psy obszczekują biednych Bogu ducha winnych przechodniów, rowerzystów, biegające dzieci...

Dlaczego?
   Zniszczenie psychiki dobermana to w większości - jak i u innych ras - wina ogromnej popularności, jaką te psy cieszyły się jeszcze kilka - kilkanaście lat temu. Produkcja szczeniąt - bo nie można tego inaczej nazwać - ruszyła pełną parą, chętnych nie brakowało, a żaden producent nie interesuje się przecież psychiką psa. Ważna jest ilość, nie jakość. Suka histeryczna? Nie szkodzi, przecież ma w miotach po 12 szczeniąt. Pies zagryzł już kilku pobratymców? Bardzo dobrze, na agresję jest popyt. Wprowadzone przez Związek Kynologiczny ograniczenia (obowiązkowe testy psychiczne dla psów i suk) spowodowały, że powiększyła się "szara strefa": Związek nie zgadza się na krycie suki, bo nie zdała testów (jest agresywna, histeryczna, boi się ludzi...)? To nic, będą szczeniaczki bez papierów!

Jest lepiej!
   Na szczęście, moda na dobermany chyba mija. Wielu z tych, którzy zostali - wiernych rasie miłośników i jednocześnie odpowiedzialnych hodowców - podjęło walkę o poprawę tak eksterieru (również zniszczonego "nadprodukcją"), jak i psychiki tej rasy. Mowa tu oczywiście o psach rodowodowych. Hodowcy kryją ambitnie, psami nie tylko pięknymi, ale sprawdzonymi pod kątem prawidłowości psychiki, psami pracującymi, posiadającymi wysokie stopnie wyszkolenia. Klubowi Dobermana udało się wprowadzić (przy akceptacji Zarządu Głównego Związku Kynologicznego w Polsce) jako jeden z warunków dopuszczenia do hodowli obowiązek zaliczenia testu hodowlanego dla psów i suk. Test ten jest sprawdzeniem nie tylko eksterieru (zgodności wyglądu zewnętrznego, budowy psa z obowiązującym wzorcem), ale i poprawności psychiki psa. Treść testu hodowlanego znajdziesz na stronie: www.zkwp.pl. Coraz częściej można na wystawie bez obaw pogłaskać dobermana, który się cieszy z tej pieszczoty lub chociaż przyjmuje ją ze spokojem. Coraz więcej psów tam spotkanych nie szczeka na siebie bezsensownie, nie histeryzuje z powodu chwilowej rozłąki z właścicielem, który może spokojnie iść w "ustronne miejsce" bez obaw, że jego pupila słychać będzie na całym stadionie. Jest lepiej, i miejmy nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.

Wymagania

aktywny ruch
   Ruch, ruch i jeszcze raz ruch! Doberman nie wybiegany albo zdemoluje nam dom, albo będzie zadręczał wszystkich domowników kręcąc się bezustannie po całym mieszkaniu, reagując całkiem donośnym szczekaniem na najmniejszy szmer na klatce schodowej czy psa dojrzanego przez balkon. Ostatecznie może nam przytyć i to tak, że mało będzie przypominał tego arbitra elegancji, jakim powinien być. Jeśli ktoś nie ma czasu ani możliwości, aby zapewnić psu odpowiednią ilość ruchu, lepiej niech dobermana nie kupuje wcale. Pies będzie nieszczęśliwy i właściciel także, bo jego oczekiwania w stosunku do tej rasy na pewno nie zostaną spełnione.

   Ile ruchu? To zależy. Wiele osób mówi: minimum 2 godziny dziennie. Rzeczywiście, byłoby super. Tylko prawda jest taka, że mało kto może sobie na to pozwolić. Poza tym godzina intensywnych biegów za piłeczką czy zabaw z innym psem da dobermanowi dużo więcej niż 2 godziny spaceru na smyczy czy cały dzień nudy w przydomowym ogródku. Na smyczy możemy sobie spacerować z pekińczykiem. Doberman potrzebuje ruchu aktywnego - wszak to sportowiec. Wybiegany, na przykład przy rowerze, jest w domu spokojny i cichy, za co na pewno podziękują nam sąsiedzi.
nauka
   Dobermana trzeba szkolić. Nauka nie jest dla psa karą lub męczarnią. Wręcz przeciwnie - dzięki niej zacieśniają się więzi między czworonogiem a jego właścicielem, pies czuje się doceniony wiedząc, że człowiek poświęca czas właśnie jemu. Wzrasta wzajemne zrozumienie, rośnie również nasz autorytet jako przewodnika stada. Trzeba go szkolić właśnie ze względu na wysoki poziom inteligencji tego psa. Jeśli my nie będziemy go uczyć, będzie się uczył sam. Wybitnie szybki zrozumie, że zapięcie na smycz oznacza koniec spaceru i ani się spostrzeżemy, jak będzie tańczył wokół nas nie dając się złapać, na dodatek traktując to wszystko jako niezłą zabawę. Bardzo szybko zastosuje żebraninę w kuchni o odpowiednich porach, wymusi na nas zabawę i pieszczoty, czy nawet zacznie spychać nas z fotela. Więc jeśli i tak się czegoś uczy, dlaczego nie nauczyć go dobrych manier?
dobek w M2?
   Powiem szczerze. Jeżeli możemy zapewnić psu odpowiednią ilość ruchu, wielkość naszego lokum jest nieistotna. Od 12 lat trzymam dobermany na trzecim piętrze w bloku i jakoś jest im dobrze. Oczywiście są wybiegiwane i przed pracą i po moim powrocie (ach, te długie spacery po podmiejskich łąkach...). Niewielki procent z nas może się pochwalić domkiem jednorodzinnym, a przecież ich właściciele nie mają monopolu na posiadanie dużych psów. Co więcej, często psy mieszkające w blokach, zmuszające swych właścicieli do regularnych spacerów mają lepiej niż ich pobratymcy nudzący się na ogrodzonych dwóch - trzech arach. Często słyszy się opinie, że duży pies do bloku się nie nadaje, że to dla niego męczarnia, ale ja się z tym absolutnie nie zgadzam. To generalizowanie problemu! Jeśli zapewni się psu odpowiednio dużo ruchu, nic nie stoi na przeszkodzie, by w naszym M-x trzymać właśnie dobermana.

   Z drugiej strony nie jest to pies, który może być trzymany przez cały rok poza domem. Krótki włos i brak podszerstka powodują, że doberman jest nieodporny na nasze warunki atmosferyczne. Postawienie ciepłej budy i ogrodzonego kojca nie jest rozwiązaniem, chyba, że chcemy, żeby nasz pies przez całą zimę, mokrą wiosnę i chłodną jesień przesiadywał w budzie. Jest wiele innych ras, którym nie przeszkadza nawet długie leżenie na śniegu czy w błocie naszego podwórka (a przy aktywności dobermana raczej nie będziemy mieć wszędzie pięknej trawki!!). Poza tym doberman to pies, który dla prawidłowego rozwoju potrzebuje bliskiego kontaktu z człowiekiem. Trzymany wyłącznie poza domem na pewno nie będzie go miał wystarczająco dużo.

żywienie
   Na pewno nie podam tu gotowej recepty, zresztą każdy ma inną. Nie polecę, czy stosować suchą karmę czy też gotować psu. Specjaliści, hodowcy i zwykli miłośnicy psów toczą prawdziwe boje w tym temacie, a ja nie jestem autorytetem. Chcę natomiast zwrócić uwagę na inną kwestię. O mało nie spadłam ze stołka przeczytawszy w jednej z gazet, że dorosły doberman powinien otrzymywać do 2 kg pokarmu z puszki dziennie! (opcjonalnie ponad 1 kg karmy przygotowywanej domowym sposobem...). Gdyby moja suka tyle jadła (a choć nie jest psem pracującym, ma zapewnioną naprawdę dużą porcję codziennego wysiłku fizycznego), musiałabym ją wnosić po schodach do mieszkania (na trzecim piętrze), bo ona dostałaby zadyszki (z tuszy) już na półpiętrze. I mówimy tu o przeciętnym dobermanie, nie zaś o psie wybitnie dobrze zbudowanym, mocnej kości, których jest w Polsce raczej mało, lub pracującym, mającym oczywiście dużo większe potrzeby żywieniowe (tak jeśli chodzi o ilość, jak i jakość podawanego pokarmu). Tak więc, zanim kupisz dobermana, po prostu zweryfikuj swoją książkową wiedzę o doświadczenia kilku innych właścicieli psów tej rasy.

pielęgnacja
   Codzienna pielęgnacja tego psa jest jednym z najmniejszych problemów. Dbałość o sierść zapewni gumowa rękawica doskonale usuwająca martwy włos (zresztą tak z psa jak i z naszego dywanu...). Nie podam tu, że dobermana należy czesać minimum raz na tydzień, na dwa tygodnie, na miesiąc... Robimy to wtedy, gdy mamy chwilę czasu. Dla psa to sama przyjemność: on nie ma kołtunów, których rozczesywanie sprawiałoby mu ból, a taka pielęgnacja jest jednocześnie doskonałym masażem dla skóry. Poza tym - tak jak u innych ras - kontrolujemy stan oczu, uszu, skóry, usuwamy kamień nazębny, skracamy pazury (jeżeli pies nie zetrze ich sobie sam). Kiedy puszczony wolno wytarza się w wątpliwych wonnościach, serwujemy mu kąpiel. W wannie wygląda często jak siedem nieszczęść (o ile właściciel jest w stanie go tam zagonić i utrzymać), ale czego się nie robi dla dobrego samopoczucia naszego nosa...

Rasowy czy nie?    Jeśli chodzi o dobermany, jestem zwolennikiem kupowania psów z rodowodem i to nie dlatego, żeby dać zarobić hodowcom. Wielu powie: po co mi doberman z papierami? I tak nie będę jeździć na wystawy, poza tym pies bez metryki wygląda tak samo jak ten z udokumentowanym pochodzeniem (no prawie ;-) ). Tylko, że istnieje kilka ale.

   Po pierwsze, kupując szczenię bez metryki, mamy małe szanse, że wyrośnie na prawdziwego dobermana. Naprawdę nie należy wierzyć w zapewnienia handlarzy na zwierzęcych giełdach co do rasowości psa, czy brać za dobrą monetę pokazywane przez nich zdjęcia rzekomych rodziców szczeniąt. To, że piesek jest czarny podpalany i krótkowłosy nie oznacza jeszcze, że jest dobermanem! A tak na marginesie - już od ponad dekady wszystkie szczenięta w miocie mają prawo do rodowodu. Nie ma szóstych czy dziesiątych, które nie dostały papierów z powodu zbyt liczebnego miotu. To raz.

    Po drugie: metrykę urodzenia otrzymują szczenięta po rodzicach nie tylko rodowodowych, ale i hodowlanych. A aby pies uzyskał tytuł reproduktora czy suka status hodowlanej, nie wystarczą u dobermana oceny z wystaw! Musi on zaliczyć pozytywnie test hodowlany oraz uzyskać negatywny wynik prześwietlenia w kierunku dysplazji. To nie jest takie nieistotne, jak się wielu wydaje. Dysplazja jest schorzeniem, polegającym na niedopasowaniu główki kości udowej do panewki miednicy. Zniekształceniu może ulec tak panewka (spłycenie), jak i główka kości udowej (zbyt mała, płaska, trójkątna). Wystąpienie dysplazji ciężkiej może nawet być powodem uśpienia psa, ponieważ nie będzie on w stanie samodzielnie chodzić. Jest to choroba po części dziedziczna, dlatego też psy i suki rodowodowe są przed ich dopuszczeniem do hodowli sprawdzane pod kątem prawidłowości stawu biodrowego; chore nie mogą być dopuszczone do reprodukcji. Przynajmniej oficjalnie, bo właściciele często decydują się na dopuszczenie suki do krycia - na szczenięta bez papierów też nabywcy się znajdą...

    Z kolei testy psychiczne mają wykazać, czy pies nie jest lękliwy lub agresywny (wszystko jedno, czym powodowana jest agresja), czy nie boi się ludzi. Charakter też się dziedziczy! Oczywiście wiele zależy od wychowania, ale właśnie wychowanie szczenięcia po zrównoważonych rodzicach jest dużo prostsze niż męczenie się z pieskiem, który jest nieufny i wszystkiego się boi. Dobermany o nieprawidłowej psychice także nie są dopuszczane do hodowli, co nie jest przeszkodą dla ich właścicieli do sprzedaży szczeniąt po takich rodzicach - bez papierów. Z kolei potencjalny nabywca nie ma prawie żadnych szans dowiedzieć się, jakie są powody braku rodowodu nabywanego szczenięcia. A raczej nie chciałby kupić psa po chorych rodzicach.

    Wielu powie: to bzdury, większość szczeniąt bez rodowodu jest po rodzicach także nierodowodowych! Może i tak, ale ci nierodowodowi rodzice prawdopodobnie mieli rodowodowych dziadków, którzy z jakichś względów nie zostali dopuszczeni do hodowli. Poza tym najczęściej kupując psa bez papierów słyszy się, że rodzice mieli rodowód, tylko ich właścicielom nie chciało się "robić" psu uprawnień. Możliwe, tylko jak to sprawdzić? Równie często możemy usłyszeć, że matka szczeniąt była siódma z miotu i dlatego nie dostała papierów, co jest już wierutną bzdurą. Jeszcze raz powtarzam, że wszystkie szczenięta w miocie mają prawo do rodowodu, nawet, jeśli urodziłyby się białe w fioletowe kropki! Rodowód jest w tym momencie tylko świadectwem pochodzenia psa. Tak więc mimo wszystko radzę kupować szczenię z metryką. Mamy wtedy dużo większe prawdopodobieństwo, że nasz doberman będzie taki, jakim go sobie wymarzyliśmy, a nasza kieszeń nie zostanie uszczuplona wskutek częstych wizyt u weterynarza czy psiego psychologa.

Gdzie kupić?    Jest kilka możliwości. Najlepszą jest udanie się do najbliższego oddziału Związku Kynologicznego w Polsce (adresy oddziałów znajdziesz na stronie www.zkwp.pl) i zapytać o aktualne mioty (najlepiej kierownika sekcji dobermanów lub pinczerów i sznaucerów - w trakcie trwania dyżuru). Proszę drążyć temat: jeśli powiedzą nam, że szczeniąt w oddziale nie ma, spytajmy o adresy hodowli tak tych funkcjonujących w naszym mieście, jak i na drugim końcu Polski. Często reproduktor mieszkający w Bydgoszczy mógł kryć sukę mieszkającą kilkaset kilometrów dalej - akurat pół godziny drogi od nas. Określmy, czy potrzebujemy dobermana tylko do domu, czy też chcielibyśmy z nim powygrywać na wystawach. Różnice w cenie są znaczne, a jeśli potrzebujemy psa tylko do kochania, nie musimy się zadłużać na szczenię po interchampionach.

   Wiele adresów znajduje się także w prasie kynologicznej ("Mój Pies", "Pies", "Pies przyjaciel", "Asko") i weekendowych wydaniach dzienników czy w telegazecie. Kopalnią wiedzy jest też internet. Kupując psa upewnijmy się, czy ma on metrykę (jak ona wygląda, można zobaczyć w Związku Kynologicznym).

   Dobermana można też jeszcze kupić na wystawie psów rasowych (tu znajdziesz akrualny terminarz wystaw) lub raczej przed bramą wejściową na jej teren. Od kilku lat obowiązuje bowiem zakaz sprzedaży szczeniąt podczas wystaw. Nie ukróciło to bynajmniej procederu, ale spowodowało, że sprzedawcy przenieśli się przed bramy stadionów. Tam również trzeba uważać na to, co się nabywa, bowiem są tam i psy rasowe - z metrykami, jaki również szczenięta bez rodowodu, z których nie wiadomo, czy wyrośnie właśnie doberman. Jednocześnie prawdą jest to, że wystawy przyciągają zdesperowanych hodowców, którzy pokryli jeden raz w życiu swoją suczkę (nawet zdobywszy dla niej wcześniej uprawnienia hodowlane), ale mają duże problemy ze zbyciem szczeniąt. Ci sprzedają psy grubo poniżej ich wartości, chcąc wreszcie zaznać spokoju w domu.

   Rzadko natomiast możemy mieć szczęście nabycia dobermana z renomowanej hodowli po wybitnych rodzicach podczas wystawy. Prędzej mamy szansę porozmawiać tam z hodowcą i zamówić takie szczenię, jak również obejrzeć jego matkę, a czasami oboje rodziców, na ringu wystawowym. Zachęcam do takiej polityki, bowiem wówczas nasz wybór nie jest podyktowany chwilą czy błaganiami dzieci, mamy czas się zastanowić i przygotować do powiększenia domowego "stadka" o nowego domownika.